February 2010
Monthly Archive
Monthly Archive
Posted by admin on 28 Feb 2010 | Tagged as: Arsenal Londyn
Pod wczorajszym meczu ze Stoke City piłkarski świat obiegła informacja, że walijski pomocnik Kanonierów - Aaron Ramsey - w 60. minucie pojedynku na Bratannia Stadium zakończył swój sezon.
Po starciu z Ryanem Shawcrossem 19-latek doznał złamania kości piszczelowej i strzałkowej z przemieszczeniem. Niedługo po meczu Ramsey został przetransportowany do jednego z londyńskich szpitali, w którym przeszedł operację, dzięki której leczenie złamanej kończyny potrwa krócej.
Oficjalna strona klubu z północnego Londynu umożliwiła kibicom Arsenalu wysłanie życzeń dla Aarona Ramseya poprzez niewielki formularz. Po kilku dniach niektóre z życzeń zostaną zamieszczone na stronie oraz wpisane do specjalnie przygotowanej księgi, która zostanie przekazana młodemu Walijczykowi.
Życzenia można wysłać wchodząc na pod TEN adres.
Posted by admin on 28 Feb 2010 | Tagged as: Arsenal Londyn
Przed momentem zakończyło się finałowe spotkanie Pucharu Ligi, w którym na Wembley mierzyły się zespoły Manchesteru United i Aston Villi. Po 90 minutach lepsi okazali się podopieczni Sir Alexa Fergusona, którzy mimo początkowego prowadzenia “The Villans” zwyciężyli 2-1. Warto wspomnieć, że “Czerwone Diabły” obroniły tytuł zdobyty rok temu.
Aston Villa objęła prowadzenie już w 5. minucie meczu, kiedy po faulu Vidica na Agbonlahorze w polu karnym arbiter główny spotkania wskazał na wapno. Do piłki podszedł Milner, który pewnym strzałem zdobył bramkę.
Manchester United odpowiedział już 8 minut później za sprawą Michaela Owena, który wykorzystał gapiostwo obrońców rywala i niepilnowany uderzył po długim słupku. Najskuteczniejszy strzelec reprezentacji Anglii w skutek kontuzji musiał jednak opuścić murawę w 42. minucie - w jego miejsce pojawił się - do tej pory odpoczywający - Wayne Rooney, który okazał się być katem Aston Villi. Gwiazdor “Czerwonych Diabłów” ustalił bowiem wynik meczu strzałem głową w 74. minucie, dając upragniony triumf swojemu zespołowi.
Aston Villa - Manchester United 1:2 (1:1)
5′ [1 - 0] J. Milner (karny)
13′ [1 - 1] M. Owen
74′ [1 - 2] W. Rooney
Aston Villa: Friedel - Cuellar, Collins, Dunne, Warnock - A. Young, Milner, Petrow, Downing - Heskey, Agbonlahor
Ławka rezerwowych: Guzan, L. Young, Sidwell, Carew, Delfouneso, Delph, Beye
Manchester United: Kuszczak - Rafael, Vidic, Evans, Evra - Valencia, Carrick, Fletcher, Park - Owen, Berbatow
Ławka rezerwowych: Foster, Neville, Brown, Rooney, Scholes, Gibson, Diouf.
Posted by admin on 28 Feb 2010 | Tagged as: Arsenal Londyn
Jak podają nieoficjalne źródła, pierwszym letnim nabytkiem Arsene’a Wengera jest napastnik Bordeaux - Marouane Chamakh. Dyrektor wykonawczy Arsenalu - Ivan Gazidis - jest w trakcie negocjacji szczegółów kontraktu z utalentowanych Marokańczykiem, który latem zasili ekipę Kanonierów.
Warto dodać, że do końca sezonu Chamakh pozostanie we Francji, jednak kolejne cztery lata spędzi w północnym Londynie. Z szacunku dla Girondins Bordeaux, oficjalne potwierdzenie transferu pojawi się dopiero z końcem sezonu 2009/10. Bramkostrzelny napastnik nie kryje się jednak z tym faktem.
- Od dziecka marzyłem o grze w Premier League. Jestem gotów na nowe doświadczenia - wyznał przed tygodniem Marouane.
Posted by admin on 28 Feb 2010 | Tagged as: Arsenal Londyn
Jak podają nieoficjalne źródła, pierwszym letnim nabytkiem Arsene’a Wengera jest napastnik Bordeaux - Marouane Chamakh. Dyrektor wykonawczy Arsenalu - Ivan Gazidis - jest w trakcie negocjacji szczegółów kontraktu z utalentowanych Marokańczykiem, który latem zasili ekipę Kanonierów.
Warto dodać, że do końca sezonu Chamakh pozostanie we Francji, jednak kolejne cztery lata spędzi w północnym Londynie. Z szacunku dla Girondins Bordeaux, oficjalne potwierdzenie transferu pojawi się dopiero z końcem sezonu 2009/10. Bramkostrzelny napastnik nie kryje się jednak z tym faktem.
- Od dziecka marzyłem o grze w Premier League. Jestem gotów na nowe doświadczenia - wyznał przed tygodniem Marouane.
Posted by admin on 28 Feb 2010 | Tagged as: Arsenal Londyn
Jeżeli ostatni, wygrany mecz z Sunderlandem potraktujemy jako wyjście z dołka (pojedynki z czołówką angielskiej ligi zakończone dość przeciętnym dorobkiem punktowym można tak traktować), to kolejne spotkanie ligowe ze Stoke City można uznać za pierwszy z jedenastu szczebli, które Arsenal musi pokonać bez potknięcia w drodze po mistrzostwo.
Mistrzostwo. No właśnie. Wielu na tym etapie podniesie głos twierdząc, że Arsenal na mistrzostwo nie zasługuje. Przepraszam, ale w sporcie słowo “zasługuje” lub też “nie zasługuje” nie powinno w ogóle istnieć. Tak jak w sprincie liczy się czas, jak w rzucie dyskiem odległość, jak w curlingu szybkość i precyzja w zamiataniu szczotkami, tak w piłce nożnej w wydaniu ligowym liczą się punty w tabeli. Kto zarzuci sprinterowi, że nie zasługuje na wygraną, bo biegł stawiając krzywe i zbyt długie kroki, albo curlingistom (hmm?), że używali za szybkich szczotek? Tak samo w Premier League, nie zarzucimy drużynie, że nie zasługuje na puchar, bo grała w kratkę. Mistrzem okaże się ta drużyna, której wypadkowa wektorów sprytu, umiejętności, doświadczenia, boiskowego cwaniactwa, fizycznej gry, umiejętności zwodzenia sędziów (…) będzie najlepsza. Czy taką drużyną będzie Arsenal? Najprawdopodobniej tak. Dlaczego? Bo Premier League pokazała już w tym sezonie, że jest niesamowicie nieprzewidywalna.
Tak, to nie będzie typowa zapowiedź. Drużyna Stoke City jest drużyną nietypową, toteż zapowiedź nie może być normalna. Drużyna z małego miasta Stoke-on-Trent nie jest też zespołem słabym, o czym świadczyć mogą ostatnie remisy z Manchesterem City i Liverpoolem (a może to City jest tak słabe dzięki obecności sami-wiecie-kogo, a Liverpool utwierdza wszystkich w przekonaniu, że Rafa-out powinno nastąpić tak soon, jak to tylko możliwe?), więc lekceważyć jej co jak co nie można.
Nie ulega wątpliwości, że Rory Delap jest dla Stoke zawodnikiem ważnym. Można mieć podejrzewania, że podczas gdy wszyscy jego koledzy w podstawówce grali w piłkę, on ćwiczył zapewne wyrzuty z autu ośmiokilogramową piłką lekarską, czego efekty widoczne są do dziś. Delap dał się we znaki Kanonierom dokładnie pierwszego dnia listopada 2008 roku, kiedy to Arsenal odniósł ligową porażkę (nota bene niesamowicie zaskakującą) ze Stoke głównie za sprawą nieprzeciętnych umiejętności tego piłkarza. Co tu dużo mówić, Delap dośrodkował piłkę ręcznie w nasze pole karne, aby tam zawodnicy Stoke dokończyli dzieła. Perry Groves znalazł na to sposób, proponując cofnięcie z pola karnego napastników, powodujących nadmierny tłok i utrudnione zadanie dla bramkarza. Czy Wenger go posłucha?
Stoke jest nieobliczalne nie tylko w lidze. W Pucharze Anglii najpierw pokonali Arsenal 3:1, aby w następnej rundzie rozbić Manchester City identycznym wynikiem. Kogo pokonają w następnej rundzie FA Cup (jestem leniwy i nie chce mi się szukać)? Czy może już wiadomo kogo pokonają 3:1, bo pary zostały rozlosowane (j/w)?
Jedno jest pewne. Arsenal nie tylko powinien jutro (w zasadzie to już dziś) zastosować jedną ze wskazówek Perry’ego Grovesa siedem razy (uciszyć Britannia Stadium siedmiokrotnie), ale również pokazać, że walczy o mistrzostwo. Walka o mistrzostwo to nie tylko mecze między top four. Gdyby tak było, liga angielska miałaby 3 kolejki. Arsenal powinien pokazać, że może tego dokonać. Bo co bardziej może zdenerwować (bardzo, ale to bardzo łagodnie mówiąc) kibiców Man United i Chelsea jednocześnie, niż ostateczny triumf drużyny z północnego Londynu?!
Posted by admin on 28 Feb 2010 | Tagged as: Arsenal Londyn
Gael Clichy jest przekonany, że takie pojedynki jak zbliżające się spotkanie Arsenalu ze Stoke, przyczyniają się do świetności angielskiej piłki. Francuski obrońca komplementuje rywali z Britannia Stadium, podkreślając, że Premier League nie było takie same bez drużyn ich pokroju - pełnych pasji i zaangażowania.
- Jak dla mnie, to Premier League jest jedną z lepszych lig na świecie. To tyczy się poziomu sędziowania i fizycznej gry - powiedział Clichy.
- Może dla niektórych jest jej momentami za dużo, ale po grze w Anglii, piłkarz poradzi sobie w każdej innej lidze. Mecze wyróżnia dużo intensywność, trzeba być szybkim i silnym, a nade wszystko umieć grać zespołowo.
- Co lubię w angielskiej piłce to wszechobecną pasję związana z tym sportem. Może to odczuć zarówno na boisku, jak i poza nim. To ogromna przyjemność grać w takiej lidze.
Clichy i spółka wiedzą czego oczekiwać po Stoke w sobotnim pojedynku. Francuz oczekuje, że jego drużyna wróci do Londynu z cennymi trzema punktami.
- Znamy atuty Stoke, zawsze przeciwko nam i innym czołowym drużynom grają jakby natchnieni.
- To nie jest ten poziom piłkarski, co United czy Chelsea, jednak to bardzo jakościowa drużyna, umiejąca wykorzystywać swoje atuty. Wiemy o tym doskonale, gdyż przegraliśmy z nimi dwa ostatnie wyjazdowe spotkania. Tym razem chcemy pokazać kibicom - którzy zawsze są z nami w meczach z dala od domu - że tym razem pokonamy silne, grające dobry futbol Stoke.
- Jeśli od początku do końca zagramy po “arsenalowemu”, to będzie dobrze. Nie mogę się już doczekać tego meczu - dodał Gael.
Posted by admin on 28 Feb 2010 | Tagged as: Arsenal Londyn
Martin O’Neill wezwał Arsene Wengera, by przestał mówić, iż zwycięstwo w Carling Cup nie jest istotne.
W jednym z wywiadów szkoleniowiec Kanonierów oznajmił, że nie satysfakcjonuje go widok wznoszącego się w górę pucharu za zwycięstwo w Carling Cup, przez jednego ze swoich podopiecznych. Innego zdania jest menedżer The Villans, który uważa, że powyższa wypowiedź Wengera to nonsens.
Zawodnicy Aston Villi, w jutrzejszym finałowym spotkaniu na Wembley w ramach Carling Cup przeciwko drużynie Manchesteru United, będą starali się, aby przywieźć do gabloty Villa Park pierwsze, w tym sezonie, trofeum. Mecz rozpocznie się o godzinie 16:00 czasu polskiego.
Irlandczyk, który dwukrotnie zdobywał Puchar Ligi Angielskiej jako menedżer [Leicester, lata 1997 i 2000], jako zawodnik [Nottingham Forest, lata 1978 i 1979] oraz sprawując funkcję trenera Lisów dwa razy przegrał w finałowe mecze, uznał zdanie Wengera za “bzdury” - była to odpowiedź na słowa Francuza: “Jeżeli wygrałeś Puchar Ligi, to czy możesz powiedzieć, że coś w ogóle wygrałeś?”
- Kiedy nie masz nic przeciwko tym rozgrywkom, są one świetne. Jeżeli coś Ci w nich nie odpowiada, automatycznie tracą swój urok. Moje zdanie chyba wszyscy znają.
- Jestem pewien, że w jutrzejszym spotkaniu Czerwone Diabły zaprezentują się z jak najlepszej strony; oni podchodzą do tych rozgrywek z wielkim szacunkiem. To świetna drużyna, a na dodatek wciąż mają szanse na zdobycie mistrzostwa Anglii i zwycięstwo w Lidze Mistrzów.
O’Neill dobrze pamięta czasy, kiedy Boss poważnie traktował rozgrywki pucharowe. W 2006 roku po przegranym, pierwszym, półfinałowym spotkaniu z drużyną Wigan Athletic, Wenger, na drugi mecz zdecydował się wytoczyć “ciężką artylerie” w postaci Thierry’ego Henry, Sola Campbella i Denisa Bergkampa.
- Ciekawie by znów było zobaczyć tych zawodników w akcji. Muszę przyznać, że wtedy ci zawodnicy “trzęśli ligą”.
Posted by admin on 28 Feb 2010 | Tagged as: Arsenal Londyn
Wiadomości, które napłynęły dziś rano z siedziby Arsenalu zelektryzowały wszystkich kibiców. Klub ogłosił, iż zdołał obniżyć swój dług ogólny o 40%, gdyż przedstawicielom klubu udało się sprzedać kolejne mieszkania, zbudowane na terenie Highbury. Oznacza to, że dług ogólny Arsenalu wynosi teraz jedynie 203,6 miliona funtów. Klubowi udało się sprzedać 261 mieszkań, który przyniosą około 35,2 miliony funtów zysku w ciągu 6 miesięcy.
524 z 665 mieszkań na Highbury zostały już sprzedane. Prezes Arsenalu - Peter Hill-Wood - stwierdził:
- Najbliższa przyszłość pokaże, że była to świetna inwestycja, która przyniesie nam spore zyski.
Dochód ze sprzedaży mieszkań na Highbury Square przyczynił się do zmniejszenia długu klubu z Emirates, który w zeszłym roku wynosił aż 332,8 miliona funtów.
Dyrektor wykonawczy Arsenalu - Ivan Gazidis - powiedział:
- Sprzedaż mieszkań niewątpliwie pomaga w obniżeniu naszego długu, jednak nie ma decydującego wpływu na finanse klubu. Bardzo rozsądnie dysponujemy naszym majątkiem co sprawia, iż możemy pozwolić sobie na inwestycje, z których nasi fani mogą być dumni.
- Zadłużenie Arsenalu jest bardzo niskie. Bardzo ważne jest, aby klub respektował wszystkie postanowienia umów kredytowych. Jeśli jesteś w stanie spłacić kredyt w wyznaczonym terminie, to jest on bardzo ważnym czynnikiem, który może wspomóc klub.
Posted by admin on 28 Feb 2010 | Tagged as: Arsenal Londyn
Jay Emmanuel-Thomas przez kolejny miesiąc reprezentować będzie barwy Doncaster Rovers. 19-letni pomocnik, który zaliczył swój debiut w pierwszej drużynie Arsenalu w ostatnim meczu FA Cup ze Stoke, poprowadził jako kapitan młody zespół Kanonierów do zdobycia dubletu: wygrania FA Youth Cup i Academy League.
W tym sezonie JET był już wypożyczony do Blackpool, gdzie strzelił absolutnie rewelacyjną bramkę w zremisowanym 3-3 meczu z, o ironio, Doncaster w październiku. W drużynie rezerw Neila Banfielda grał on jako lewy obrońca, środkowy pomocnik i wysunięty napastnik. Zasłynął hat-trickiem podczas wyjazdowego meczu z West Ham United.
Już w sobotę zobaczymu Jay’a w pojedynku Doncaster Rovers vs Crystal Palace.
Posted by admin on 28 Feb 2010 | Tagged as: Arsenal Londyn
W jednym z wywiadów udzielonych przed dzisiejszym meczem Arsenalu ze Stoke City defensor Kanonierów - Gael Clichy - wyznał, że również on sam jest winien porażek drużyny w spotkaniach z Manchesterem United oraz Chelsea.
Francuz powiedział też, że jeśli uda mu się wyeliminować wszystkie błędy, które popełnił w tych pojedynkach, to Arsenal będzie zespołem prawie nie do zatrzymania.
- Krytyka ze strony kibiców nigdy nie jest miła, ale jeszcze bardziej motywuje do ciężkiej pracy. Łatwo jest powiedzieć, że jeśli wyeliminujemy wszystkie błędy, które do tej pory popełnialiśmy, to będziemy dużo lepszym zespołem, ale moim zdaniem to prawda - powiedział Clichy.
- W meczu z Manchesterem United i Chelsea wystarczyło popełnić dwa błędy i już przegrywaliśmy 2:0. Podobnie było z Porto. Myślę, że jeśli nie będziemy popełniać indywidualnych błędów nasza gra będzie zdecydowanie lepsza.
Clichy wyznał również, że o swojej niedawnej postawie rozmawiał z Arsene Wengerem. Francuski obrońca jest szczęśliwy, że mimo błędów, które popełnił w tak ważnych meczach szkoleniowiec Kanonierów nadal mu ufa, przez co jego gra jest coraz pewniejsza.
- Rozmawiałem z Bossem o swojej postawie. Poza tym o takich sprawach rozmawia się codziennie. Dlatego zarabia tyle, ile zarabia i dlatego wszyscy na The Emirates mówią do niego Boss. Wenger jest zawsze pierwszą osobą, które przyjdzie z pomocą i powie co robimy źle.
- Po długiej kontuzji nie można od razu wrócić do optymalnej formy, a kiedy już bierze się czynny udział w meczu nie można się tłumaczyć kontuzją. Trzeba dać z siebie wszystko, a ludzie oceniają nasz występ przez pryzmat 90 minut, nie pięciominutowego przebłysku.